Budując nową stronę internetową i pisząc artykuł o tym “Jaki tak naprawdę jest charcik włoski”, naszła nas myśl, że interesującym byłoby, gdyby wypowiedzieli się na ten temat również właściciele naszych szczeniąt. Zapytaliśmy ich jaki, według nich, jest charcik włoski, co ich zaskoczyło w rasie, a co urzekło. I tak oto powstał ten wpis.

Asia, która jest właścicielką Lucynki (UNIQUE UNDERTONE z Koloseum) napisała:

Miałam w życiu kilka psów, zazwyczaj to były duże psy, w większości wilczury. Dlatego pomysł wzięcia charcika z początku wydawał mi się dziwaczny. Natomiast od kiedy mam Lucynkę, zakochałam się i przepadłam na amen. Przekonałam się, że charcik to niesamowicie mądry, błyskotliwy pies, o ogromnej wrażliwości i szlachetności. Opiekuńczy, kochający kanapowiec, który lubi też się wyszaleć i wybiegać. Zaskakuje mnie i zachwyca to jak kruche są wizualnie, ale jakie wytrzymałe, silne i zwinne w ruchu. To też egocentryczne uparciuchy, ale wszystko im się wybacza. Nie tylko ze względu na ich niewątpliwy urok, ale też przez fakt, że nie są złośliwe i przy dobrej argumentacji (dobrym treningu) można się z nimi wspaniale dogadać.

Charcik to świetny kompan wszelkich podróży i spokojny towarzysz kawy w knajpie z koleżanką.

Dla mnie to pies idealny. Świetnie obrazuje zasadę “ile włożysz (czasu, uwagi, treningu, konsekwencji, czułości), tyle wyciągniesz”.

Weronika – właścicielka Coco (LADY DRAGON z Koloseum):

Gdy przekonałam męża do powiększenia rodziny o czworonoga, nie wiedziałam na co się piszę. A właściwie myślałam, że wiem, jednak popełniłam błąd taktyczny – wybrałam charcika. Spodziewałam się „standardowego pakietu” – wspólnej zabawy i długich spacerów. Dostałam znacznie więcej, a moje życie przewróciło się do góry nogami! Charciki to niesamowite stworzenia, połączenie wulkanu energii z leniuchem, który najchętniej spałby codziennie do 14. Nigdy wcześniej nie widziałam rasy mającej tak głęboką więź z właścicielem. Każdy twierdzi, że jego pies jest wyjątkowy. Charciki naprawdę są. Dają mnóstwo ciepła i miłości.

Co oznacza posiadanie charcika?
1) ZERO prywatności – zarówno w domu (charciki są jak cienie), ale i na zewnątrz (bo spacer z „chudełkiem” bez ucięcia kilku pogawędek na jego temat, jest jak yeti – słyszałam, ale nie doświadczyłam),
2) Utratę głowy na punkcie psa (połączone z uznaniem za szaleńca przez rodzinę i przyjaciół),
3) Podporządkowanie planów i życia pod czworonoga (nawet nie wiesz jak i kiedy),
4) Punkty 1 – 3 uważasz za jedną z najlepszych rzeczy, jakie Cię spotkały. Dodatkowo, stajesz się częścią społeczności złożonej z równie zakręconych osób, co Ty.

Jeśli liczysz jednak na klasyczne zabawy typu „aport” czy obszczekiwanie kuriera lub listonosza – przeliczysz się. A przynajmniej ja się przeliczyłam, bo mam „egzemplarz” wysublimowany – uznający wyłącznie zabawy inteligenckie (np. nosework, zamiast rzucania brudnymi patykami – fuj!) i witający się z „gośćmi” przynoszącymi paczki (nigdy nie wiadomo, w której z nich będzie suszone mięsko). Pomimo niezliczonych plusów, nie są to jednak pieski dla każdego. Cechuje je wysoka inteligencja, ale i wrażliwość. Właściciel musi zwracać na to uwagę. Nie ma w ich przypadku mowy o „samopasie”. Charciki rozkwitają wraz z poświęcaną im uwagą i czułością – nie może tego zabraknąć. Wylegiwanie na człowieku (dosłownie), spanie pod kołdrą i długie spacery (najlepiej w towarzystwie innych charcików) – to jest to, co te cudaczki lubią najbardziej. Inne rozwiązanie nie przejdzie